Kup Bilet
Słuchaj Radia TNM Aplikacja Mobilna Red Bull
9 Tauron Nowa Muzyka
 
 
 
 
RYSY - Before TNM2017 w katowickiej Hipnozie 13.11. a już dziś w rozmowie z nami!

RYSY: Tauron to festiwal nam najbliższy!

Zespołu RYSY nie trzeba nikomu przedstawiać. Wojtek Urbański i Łukasz Stachurko  Kilka dni temu w sieci pojawił się klip do „Father”, najnowszego singla grupy. Video promuje nową EPkę, która ukaże się na początku 2017 roku nakładem U Know Me Records. A już w niedzielę 13 listopada Wojtek i Łukasz zagrają w katowickiej Hipnozie w ramach Before Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017 - RYSY. Z tej okazji rozmawiamy z chłopakami o nowej Epce, pierwszym koncercie i planach na przyszłość.



TAURON NOWA MUZYKA: Na przestrzeni ostatnich dwóch lat z niszowych artystów staliście się gwiadami polskiej sceny niezależnej wchodzącymi powoli na teren mainstreamu. Jak smakuje taki sukces? Czy spodziewaliście się tak szybkiego zainteresowania publiczności i jak radzicie sobie z popularnością?

RYSY: Zupełnie nie spodziewaliśmy się takiego sukcesu. Z założenia to był projekt, przy którym mieliśmy się dobrze bawić, w oderwaniu od rzeczy, które robiliśmy na co dzień. W miarę upływu czasu Rysy zaczęły nabierać nieprawdopodobnego tempa. Kiedy wsparła nas wokalnie Justyna, skupiliśmy już wszystkie swoje siły na tym projekcie. To wciąż nie jest mainstream, ale właśnie takie miejsce pograniczne nam odpowiada. Z popularnością na szczęście nie musimy sobie radzić, nie pokazujemy swoich twarzy w klipach ani na okładkach, więc raczej optycznie kojarzą nas tylko ci najbardziej wkręceni fani. Większość ludzi zna po prostu naszą muzykę, na tym nam najbardziej zależy.



Właśnie opublikowaliście klip promujący nadchodzącą epkę. Czego możemy spodziewać się po tym wydawnictwie?


To krótkie EP, zaledwie dwa utwory, ale oba wyraziste. Dwa skrajne bieguny. Pierwszy kawałek „Father”, znany z klipu, to precedens w naszym dorobku. Zawsze staraliśmy się, aby w naszej muzyce była pewna równowaga, zawieszenie między mrokiem a nadzieją, w dużym uproszczeniu mówiąc. W tym wypadku postawiliśmy tylko na mrok, bez skrupułów, bez nutki nadziei. To nasz najmocniejszy numer. Drugi utwór jest bardziej przyjemny w odbiorze, mniej szorstki, można przy nim odpłynąć w wir tańca lub po prostu w fajną rozkminę.

Najnowsza płyta ukaże się, tak jak poprzednie, w U Know Me Records. Czy macie w planach nagrania dla innych wytwórni, polskich lub zagranicznych?

Na razie planujemy jedynie EPkę 'Father', a co będzie później, czas pokaże. Na pewno mamy takie ambicje, aby wychylić się nieco z naszą muzyką za granicę. Jednym ze sposobów na to, jest wydanie w zagranicznej wytwórni. Prawdopodobnie będziemy chcieli tego w przyszłości spróbować.

Słyniecie z ciekawych teledysków. Czy bierzecie udział w ich powstawaniu, ingerujecie w scenariusz, włączacie do procesu twórczego własne inspiracje i pomysły?

Tu wypada nam oddać pełen hołd twórcom naszych teledysków. Mieliśmy do nich pełne zaufanie, jedną naszą ingerencją w proces twórczy był po prostu wybór konkretnych twórców. To jest być może nasza podstawowa, teledyskowa umiejętność: mamy nosa do ludzi. Postawiliśmy na trójkę wybitnych, młodych autorów: Piotra Matejkowskiego, Filipa Załuskiego i Martynę Iwańską. Pierwszy zrobił „Ego”. Klip kompletnie pozbawiony komercyjnych atutów, będący artystycznym majstersztykiem, pięknym, subtelnym, nienachalnym i przede wszystkim autentycznym. Filip zrobił słynne „The Fib”. Na tyle słynne, że pewien amerykański raper zrobił prawie identyczny klip. Sprawa może trafić do sądu, ale to poczucie docenienia za granicą... ach, bezcenne (śmiech). Trzeci klip nakręciła dla nas Martyna Iwańska. „Father” jest na tyle szorskim kawałkiem, że naprawdę nie wierzyliśmy, że coś jest w stanie jeszcze wzmocnić działanie samej muzyki. Obraz dał naszym zdaniem drugie tyle mocy i przekazu.

Już za kilka dni ramach cyklu Before Festival Tauron Nowa Muzyka zagracie w katowickiej Hipnozie. Wolicie grać w małych klubach czy na dużych festiwalach?

To dwie inne dyscypliny. Festiwal daje możliwość zagrania przed wielotysięczną publicznością, to powaga sytuacji oraz epickie warunki techniczne, niespotykane w klubach. Występy festiwalowe na długo zapadają w pamięć, ale jest w nich też pewien nierealny dystans między nami a publicznością. Coś za coś. Kluby oznaczają bliższy kontakt z publicznością, my reagujemy na ludzi, ludzie na nas, widzimy uśmiechnięte twarze. Później zazwyczaj mamy czas i możliwość pogadać z tymi konkretnymi ludkami przy barze, podpisać płyty, nieraz się zakumplować.

Gracie koncerty od początku 2015 roku, ale pierwszy „pełny" występ ze wszystkimi gośćmi z płyty mieliście właśnie na Festiwalu Tauron Nowa Muzyka. Jak wspominacie ten koncert?

To była koncertowa premiera „Travelera”. Na dwa tygodnie przed wydaniem płyty mieliśmy już zamknięty cały materiał i bardzo zależało nam na tym, aby skompletować całą Rysową ekipę (także grupę Melt, odpowiadającą za wizualizacje Rys) w jednym miejscu na scenie. Chcieliśmy, żeby to się wydarzyło właśnie na Tauronie, ponieważ jest to festiwal najbliższy naszym muzycznym preferencjom, stawiający na nowe brzmienia i świeżą elektronikę. Wyszło epicko, ciężko to opisać słowami. Strefa sceny Red Bull Music Academy wypełniła się totalnie po brzegi, to była idealna przestrzeń na koncertową premierę „Travelera”.

Jesteście duetem, ale dzięki częstym nagraniom i występom z Justyną Święs sporo fanów postrzega Was jako trio. Czy zamierzacie oficjalnie „poszerzyć" zespół o frontmankę?

Jesteśmy przede wszystkim duetem, dlatego staramy się większość koncertów grać w takiej instrumentalnej wersji. Oczywiście, jeżeli jest możliwość i warunki bardzo sprzyjają to wtedy gramy razem. Cieszymy się z każdego występu z Justyną, bo uwielbiamy ją prywatnie, a artystycznie to jest totalna miłość.

Nowa EP, nowa trasa koncertowa. Czy myślicie powoli o drugim albumie?

Zdarza nam się o tym rozmawiać, za każdym razem mamy kompletnie inne pomysły. To tylko utwierdza nas w przekonaniu, że nie umiemy sobie tego zaprojektować. Nie wiemy kiedy to się wydarzy, wiemy tylko, że musimy sobie stworzyć przestrzeń, jak przy pierwszym albumie, zamknąć się na kilka tygodni w jakimś miejscu i odlecieć w ten kosmos.

Pełne informacje o koncercie znajdziecie TUTAJ




 

Tauron Image Map